Czy malarze pokojowi mogą być trzeźwi ?

Od malarzy pokojowych wiele się wymaga. Poza tym, że powinni być dobrymi specjalistami, mają także być profesjonalni, mili, grzeczni, kompetentni, przygotowani na dziwne oczekiwania klientów i zawsze uśmiechnięci. Zważywszy na fakt, że pracują w brudzie, kurzu i hałasie, chyba nie powinno dziwić, że czasami lubią się napić?

Jak wygląda życie malarza?

Malarze pokojowi nie mają łatwego życia. Większość z nich ma jakiegoś pracodawcę, brygadzistę, majstra, którego musi nazywać szefem, a jak wszyscy wiemy, życie z szefem łatwe nie jest. Co robi malarz? Wiadomo, trzeba się napić. Tym sposobem, już przed opuszczeniem bazy podniesiony jest poziom alkoholu we krwi. U klienta nie jest lepiej. Prawdopodobnie pan domu jest w pracy, a dyżur kontrolny pełni żona czy partnerka, a baba jak to baba. Robota jeszcze się nie zaczęła, a ta już marudzi, że panowie nabrudzili, źle zabezpieczyli podłogi i nie są mili. Pewnie spodziewała się, że przyjedzie atrakcyjny fachowiec w ogrodniczkach założonych na nagie, opalone ciało, po którym zmysłowo będą spływać krople potu, pachnącego, rzecz jasna. Wiadomo, wszyscy malarze pokojowi dorabiają na wybiegach u czołowych projektantów mody, a malują, bo lubią. Otworzyła kobieta drzwi i już była zła; fachowcy blisko pięćdziesiątki, bez kaloryfera na brzuchu i w poplamionych strojach roboczych. I komu się dostało? Malarzom pokojowym. W końcu wyszła, trzeba się zabrać do pracy, ale najpierw należy się odprężyć, a jak wiadomo, nic nie odpręża tak, jak małe piwko. I bądź tu, człowieku, trzeźwy. Praca malarza łatwa nie jest. Godziny szlifowania, skrobania, czyszczenia, drapania, szpachlowania, odrywania, by w końcu nałożyć warstwę farby i usłyszeć, że kolor nie jest dobry. Oszaleć można! No i trzeba się napić. Wiedząc to wszystko, chyba można wybaczyć majstrom, że czasami się napiją, prawda?

Pokojowy malarz w pracy

Czy malarze pokojowi mogą być trzeźwi?

Idąc tym tropem myślenia, można dać przyzwolenie na spożycie minimalnych dawek alkoholu przez przedstawicieli różnych profesji. Co tam malarze pokojowi, taki nauczyciel, dla przykładu; ten to dopiero ma trudną robotę. Nie dosyć, że musi użerać się z dzieciakami to jeszcze każą mu czegoś ich nauczyć. Lekarz, wiadomo; przychodzą, marudzą, nie wiadomo, co ich boli. Trzeba się napić. Zupełnie na serio zaś, wszyscy wiemy, że nawet niewielka ilość wypitego alkoholu wpływa na zachowanie człowieka. Każda jego dawka powoduje obniżenie sprawności funkcjonowania układu nerwowego; człowiek „pod wpływem” nie myśli precyzyjnie, nie jest dokładny i popełnia banalne błędy. Małe dawki napojów wyskokowych, które mogą nie wywoływać widocznych zmian w zachowaniu człowieka, są powodem zaburzeń reakcji wzrokowej, słuchowej, pogarszają też precyzję ruchów. Wracając do malarzy pokojowych; oni nie mogą a muszą być trzeźwi! Tylko trzeźwy malarz dobrze
i precyzyjnie wykona pracę, wszystko idealnie odmierzy i jeszcze posprząta!

W czasach wielkiej konkurencji, także malarze pokojowi muszą walczyć o klienta. Ci najlepsi lubią
i szanują swoją pracę, którą wykonują z dokładnością i dbałością o szczegóły. Ich zleceniodawcy zawsze są zadowoleni, polecając fachowca swoim znajomym. Nie oznacza to, że taki malarz nie pije; czasami pewnie z przyjemnością spróbuje schłodzonego piwa, ale nigdy nie zrobi tego w pracy.